Artykuły

Opowieść o leniwym cieśli

Dzisiejsze możliwości, jakie dają profesjonalne programy ciesielskie, a zwłaszcza Dietrich’s sprawiają, że nie wychodząc z biura, siedząc za biurkiem jesteśmy w stanie wykonać projekt wykonawczy nawet najbardziej skomplikowanego dachu.


Rys. 1. Budynki mają niekiedy bardzo skomplikowane formy

Historia zazwyczaj rozpoczyna się najczęściej od maila z prośbą o wycenę wykonania więźby dachowej. Szczęśliwi posiadacze wcześniej wspomnianego oprogramowania szybko są wstanie wykonać ofertę. Mówiąc ogólnikowo, na podstawie otrzymanej w wersji elektronicznej dokumentacji budynku, możemy wykonać własną dokumentację wykonawczą więźby dachowej, dostosowując ją do własnych przyzwyczajeń (np. sposobu wykonania połączeń ciesielskich).

Zmiany w projekcie
Często bywa tak, że istniejący projekt więźby dachowej należy lekko zmodyfikować w celu jego przystosowania do wymogów, jakie narzuca producent danego pokrycia dachowego lub zwyczajnie poprawić błędy, które popełniono w dokumentacji. Wielokrotnie są to zmiany dotyczące rozstawu krokwi, miejsc usytuowania słupów (bo np. klient zmienił układ ścian na poddaszu i nagle słup wypada na środku pokoju itd.). Dysponując rzetelną dokumentacją i inwentaryzacją wymiarową można rozwiązać każdy problem siedząc przy kawie.

Wiemy z doświadczenia, jak podstawowe błędy trafiają się w dokumentacjach: okna dachowe zaprojektowane tak, że nie można ich zamontować, bo przeszkadzają kleszcze, komin w cudowny sposób przechodzi przez krokiew koszową lub narożną, brakuje także miejsc podparcia dla elementów konstrukcyjnych. Program Dietrich’s pozwala nam na wprowadzanie praktycznie wszystkich zmian, które pomagają zaprojektować dach w taki sposób, by można było go po prostu zmontować. Należy oczywiście pamiętać, że wszystkie zmiany w konstrukcji wymagają akceptacji. Rozpoczynając od najważniejszej osoby, czyli inwestora, poprzez kierownika budowy i konstruktora, kończąc zaś na autorze projektu. Tutaj praca w zasadzie jest zakończona. Po „kosmetycznych” zmianach dach zaczyna być dachem.

Problemy z pomiarem z natury
Droga pod górkę rozpoczyna się w momencie, gdy po zaakceptowaniu prze inwestora „naszych zmian”, ceny oraz rodzaju materiału, dach ten należy wykonać. Zakładamy, że dalej pracujemy przy biurku, a że jesteśmy leniwi, to wycięcie elementów więźby chcemy zlecić centrum ciesielskiemu CNC. Dietrich’s jednym kliknięciem wygeneruje nam tzw. pliki maszynowe, które przesyłamy do ciesielni, a resztę robią za nas maszyny i operator centrum CNC. W zakresie naszych obowiązków pozostanie jedynie montaż na placu budowy. Do pełni szczęścia brakuje nam tylko pomiaru budynku z natury. Należy pozbyć się złudzeń, że budynek będzie wykonany zgodnie z dokumentacją. Przy prostych bryłach budynku można prosić o inwentaryzację kierownika budowy, ekipę murarską lub inną osobę związaną z ową budową, która weźmie na siebie odpowiedzialność za wykonane pomiary. Sprawa się komplikuje, gdy budynek jest wysoki i w rzucie przypomina gwiazdę poprzecinaną kilkoma lukarnami z wykonanymi żelbetowymi nadprożami, murłatami leżącymi na różnych poziomach, a na dodatek część budynku posiada „otwartą” przez dwie lub trzy kondygnacje część nad salonem (rys. 1).

Dla potrzeb więźby pomiar musi być wykonany na poziomie wieńca i często wymaga montażu rusztowań (wysokość do wieńca 5,15 m), niezliczonej ilości „sznurków” pomocnych do sprawdzenia prostoliniowości i równoległości murów. Oczywiście jest to wykonalne, ale ilość wykonanych pomiarów, rysunków pomocniczych i niejednokrotnie szablonów przyprawia o zawrót głowy. Naniesienie wykonanych pomiarów na dokumentacje to istny koszmar. Można zlecić to zadanie geodecie, jednak będzie to kosztować, a inwestor nie jest skory do zapłaty za taką usługę.

Po krótkim szkoleniu z zakresu obsługi urządzeń geodezyjnych, możemy takowe wypożyczyć i z pomocą dalmierza teodolitu wykonać je dość sprawnie. Pomiary kątów poziomych (ściany) i pionowych (żelbetowe nadproża lukarn) wymagają większego trudu. Urządzenia geodezyjne okażą się przy tym bardzo przydatne, pokazując swoją precyzję. Wymaga to jednak umiejętności posługiwania się optycznym lub laserowym tachimetrem (jest to połączenie dalmierza i teodolitu).

Kilka regulacji tego instrumentu i już możemy mierzyć nasze ściany, pamiętając tylko o spełnieniu kilku „prostych” warunków:

  1. oś poziomica libelli alidadowej musi być prostopadła do osi obrotu instrumentu,
  2. płaszczyzna główna libelli pudełkowej musi być prostopadła do osi obrotu instrumentu,
  3. oś celowa lunety musi być prostopadła do jej osi obrotu,
  4. oś obrotu lunety musi być prostopadła do osi obrotu teodolitu,
  5. poprzeczna kreska siatka celownicza|siatki celowniczej musi być prostopadła do osi obrotu instrumentu,
  6. oś celowa musi być przecinać oś obrotu instrumentu,
  7. oś obrotu [alidada|alidady] musi przechodzić przez środek kręgu limbusa, natomiast w teodolitach dwuosiowych osie alidady i limbusa powinny się wzajemnie pokrywać,
  8. podziałka skal i okręgów musi być dokładnie naniesiona,
  9. dla spoziomowanej osi celowej odczyty na kole pionowym należy wykonać zgodne z ich teoretyczną wartością,
  10. pionowa część osi celowej pionu optycznego w alidadzie lub [[spodarka|spodarce]] musi pokrywać się z osią obrotu teodolitu,
  11. Kąt pomiędzy płaszczyzną poziomą przechodzącą przez [[oś obrotu]] lunety a osią celową lunety teodolitu nosi nazwę ‘kątu nachylenia’.

Po wykonaniu tych pomiarów pozostanie nam tylko zmierzyć się z radianami (jednostka, w której wyskalowany jest tachimetr) i zastosować poniższe wzory.
Zamiana miary stopniowej na radialną:

   


Zamiana miary gradowej na radialną:

;


Skąd:

 


oraz


Prawda, że proste?

Pomiary spod parasola
Pomiar można też wykonać szybciej i prościej, a jego wyniki otrzymać w formacie edytowalnym (DXF lub CAD) lub przenieść bezpośrednio do wykonanego w programie Dietrich’s modelu dachu. Jedziemy więc na budowę. Przypominam, że jesteśmy leniwi, a słońce praży niemiłosiernie, więc bierzemy parasol, krzesło, zimne napoje i siadamy sobie w dowolnym miejscu da budowie, mając w ręku jedynie ekran, a na strop lub inne dogodne miejsce zanosimy coś na kształt skanera (rys. 2).


Rys. 2. Urządzenie 3 D Disto

W XXI wieku słowo skanowanie jest bardzo popularne i modne – skanuje się dokumenty, fotografie, można też więc spróbować zeskanować budynek (rys. 3). Słowo „skanowanie” nie jest do końca właściwe. Właściwym określeniem jest namierzanie danego punktu, np. narożnika budynku i umieszczenie tego dowolnie wybranego punktu w osiach trzech współrzędnych, oglądając go na ekranie (my siedzimy w cieniu parasola). Brzmi jak bajka? W rzeczywistości do uzyskania takiego efektu potrzebne jest jedynie urządzenie z „piekła rodem” – 3 D Disto i program Dietrich’s. Działanie urządzenia w znacznym uproszczeniu pokazuje rys. 3.


Rys. 3. Zasada działania 3 D Disto

Krzysztof Kępniak
www.lupkidachowe.pl


Źródło: Dachy, nr 1 (157) 2013